Aktywa ryzykowne mogą znów potanieć
Katastrofa w Japonii miała niewątpliwy wpływ na rynki finansowe. Wahania kursów akcji oraz walut zatrzęsły światem finansów, nie mniej niż trzęsienie ziemi. Jednak negatywne wydarzenia, do których należy jeszcze dodać wojnę w Libii nie będą miały na dłuższą metę wpływu na rynki finansowe, uważają specjaliści z Home Broker.

Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych udało się na pierwszej sesji tego tygodnia poprawić tegoroczne maksimum, ale wielu innym rynkom na świecie tak dobrze się już nie wiodło. Ostatnie sesje na nich są dobrym tłem dla kluczowego w obecnej sytuacji pytania o to, czy osłabienie koniunktury na rynkach ryzykownych aktywów - akcje, obligacje i waluty z rynków wschodzących, jakie nastąpiło po katastrofie w Japonii, wyczerpało już potencjał spadkowy tych rynków, czy jest jedynie wstępem do trwalszego regresu. To będzie zależało tym razem już praktycznie w całości od doniesień gospodarczych. Widać wyraźnie, że zdarzenia o pozaekonomicznym podłożu takiej, jak właśnie katastrofa w Japonii, rewolta w Libii, czy nawet brak poparcia dla reform w Portugalii nie są w stanie na dłużej zdeterminować notowań.
Mogą być natomiast ważne i oddziaływać dłużej jeśli pociągną za sobą konsekwencje ekonomiczne. Chodzi o osłabienie produkcji w krajach kooperujących z Japonią, nasilenie się inflacji w odpowiedzi na wyższe ceny paliw, do których przyczyniła się sytuacja w Libii, kłopoty z refinansowaniem długów w krajach strefy euro w następstwie braku reform fiskalnych. W związku z tym trzeba się liczyć w najbliższym czasie z wyczuleniem inwestorów na wszelkie niekorzystne wiadomości. Zaufali, że zagrożenia nie ziszczą się i potwierdzenia takiego założenia przez rzeczywistość będą teraz oczekiwać. Takiej wiary nauczyli się od wiosny 2010 r. W tym czasie zagrożeń nie brakowało, ale żadne z nich nie doprowadziło do ochłodzenia koniunktury gospodarczej.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:
To, czy na rynki ryzykownych aktywów powrócą trwalsze zniżki będzie zależeć przede wszystkim od doniesień gospodarczych
Nic nie wskazuje, by rynek nieruchomości w USA mocniej odżywał
Rynki nieruchomości
O 2,1% w sali miesiąca zwiększyła się w lutym liczba podpisanych umów sprzedaży domów w USA. Udało się więc odrobić praktycznie całość styczniowego spadku, który wyniósł 2,8%. Te dane są traktowane jako zapowiedź przyszłej sprzedaży domów. Nie wskazują, by rynek nieruchomości mieszkaniowych miał przed sobą dużo lepsze czasy. Dziś poznamy kolejne dane dotyczące jego kondycji. Będzie to indeks S&P/Case Schiller, uznawany za najbardziej wiarygodny miernik cen domów w Stanach Zjednoczonych. Powodem tego jest to, że bierze pod uwagę określony portfel nieruchomości, a nie co miesiąc bazuje na wszystkich transakcjach.
Do najniższego poziomu od roku spadła wartość przyznanych kredytów hipotecznych w Hong Kongu. Polityka zmierzająca do schłodzenia rynku nieruchomości przynosi zatem skutki. Wprowadzono dodatkowy podatek od sprzedaży domów, zaostrzono warunki dostępności kredytów hipotecznych. Od początku 2009 r. ceny mieszkań w Hong Kongu podniosły się o ponad 70%, do najwyższego poziomu od 1997 r.

home_broker.jpgZespół Analiz
Home Broker