Zarządzać kryzysem

Jan Mazurek, Główny Analityk Investors włącz . Opublikowano w Finanse osobiste

Masz problemy finansowe, ponieważ nie jesteś w stanie spłacać kredytu - nie panikuj, nie popadaj w rozpacz. To odbiera Ci szansę na racjonalne działanie.
Posiadasz kredyt bankowy a nie masz pieniędzy na zapłatę kolejnej raty. Niezwłocznie skontaktuj się z bankiem, zanim ten zadzwoni do Ciebie. Banki dziś są szczególnie wrażliwe na opóźnienia w płatnościach. Jeżeli uprzedzisz bank, masz dobrą pozycję negocjacyjną. Bank może wyrazić zgodę na czasowe zawieszenie spłat rat. Płacisz wówczas tylko odsetki. Nie zawsze są one niskie, szczególnie w pierwszej fazie spłaty kredytu lub przy wysokim jego oprocentowaniu. Jednak jest to jedyny sposób na polubowne załatwienie sprawy, bez konsekwencji w postaci windykacji lub wpisu do BIK.

Jeżeli jednak Ty nie skontaktujesz się z bankiem to bank się z Tobą skontaktuje. Pierwszym razem będzie to miły człowiek, który grzecznie spyta o powód zwłoki i poprosi o deklarację spłaty. I tu nie należy dawać obietnic bez zamiaru ich spełnienia. Następny telefon będzie miał miejsce zaraz po zadeklarowanej dacie spłaty, jeżeli dane słowo nie zostanie dotrzymane. Jeżeli widzimy, że sytuacja nasza nie pozwala na regulację zobowiązań przez dłuższy czas, lepiej od razu umówić się na renegocjację umowy, w tym zmianę harmonogramu. Jeszcze nie jest za późno. Należy wiedzieć, że nie ma sensu brać bank na litość z powodu trudnej sytuacji – ten pozostanie niewzruszony. Nie jest to instytucja charytatywna lecz komercyjna. Stąd jest zobowiązana wobec akcjonariuszy oraz prawa dbać o własne finanse.

Rozwiązania problemu należy szukać tylko we własnym zakresie, a możliwości mamy wiele. Nauczmy się więc żyć w kryzysie. Jestem daleki od namawiania kogokolwiek do wyrzeczeń i zaprzestania korzystania z przyjemności życia. Jest wiele sposobów, aby nawet przy ograniczonych dochodach żyć na poziomie zbliżonym od takiego, do jakiego przywykliśmy w okresie dobrych czasów, kiedy nabyliśmy złych przyzwyczajeń w zarządzaniu finansami osobistymi. Niejednokrotnie trwonimy pieniądze na zbędne rzeczy, wydajemy nieracjonalnie, przepłacamy, nie wiele lub nawet nic na tym nie zyskując. Warto zrezygnować z wielu snobistycznych zachowań, bo one już na naszych znajomych czy sąsiadach nie robią wrażenia.

Zacznijmy od zakupów. Można je zrobić raz w tygodniu, wybierając się do dużego centrum handlowego, gdzie ceny są 20-30 proc. niższe. Robiąc tygodniowy zapas za 400 zł, oszczędzamy około 100 zł. W ciągu miesiąca pozostaje nam w kieszeni 400 zł a w ciągu roku 4800 zł.

Jeżeli dojeżdżamy do pracy samochodem, warto przesiąść się na komunikację miejską, która staje się coraz lepsza. Na przykład dojazd samochodem z peryferyjnych dzielnic Warszawy do jej centrum kosztuje dziś około 25 zł, tam i z powrotem. Dojazdy w skali miesiąca będą zabiorą nam ponad 500 zł. Tymczasem koszt biletu miesięcznego stanowi 78 zł. Jeszcze tańszym rozwiązaniem jest zakup biletu kwartalnego. Zaoszczędzimy też sporo na kosztach parkowania lub mandatach. Zyskujemy na czasie, zdrowiu, a w drodze możemy jeszcze przejrzeć prasę. W ciągu roku oszczędzamy blisko 4000 zł.

Narzekamy na koszty prowizji bankowych za przelewy z tytułu płatności okresowych: czynsz, prąd, media, abonament. Rozwiązaniem jest konto internetowe. Wiele banków prowadzi rachunki bez prowizji a opłaty za przelewy stanowią nie więcej niż 1 zł. Korzystając z internetu możemy zatem oszczędzić nawet 50 zł miesięcznie, a wciągu roku 600 zł.

Czy musimy zawsze jadać obiad w barze zakładowym lub na mieście. Jest to wydatek rzędu 20 zł. Prościej więc przyrządzić sobie coś samemu w domu i odgrzać w kuchence mikrofalowej. Biorąc pod uwagę, jakie metody przy wytwarzaniu potraw stosują niektóre restauracje zakładowe to mimo wad mikrofali i tak będzie ten własnym sposobem wytworzony posiłek zdrowszy. Tym sposobem możemy zaoszczędzić 250 zł miesięcznie, w skali roku 3000 zł.

Zbliżają się wakacje. Warto rozważyć, czy w tym trudnym roku wybierzemy się na kolejne zagraniczne wojaże, które ze względu na osłabienie złotego będą znacznie droższe, niż rok wcześniej. Może warto udać się na indywidualne zwiedzanie swej ojczystej ziemi, która posiada tak wiele walorów turystycznych. Szacuję, że możemy w ten sposób oszczędzić przy czteroosobowej rodzinie co najmniej 3000 zł.

Duże rezerwy kryją się w kosztach usług telekomunikacyjnych. Jeżeli operator stosuje wygórowane stawki należy go zmienić. Nie każda rozmowa musi trwać długo. Wiele spraw można omówić w ciągu kilku minutowej a nawet sekundowej rozmowy, czy SMSa. Rozważmy, czy nie warto samemu zarządzać płatnościami, kupując telefon na kartę, niż co miesiąc płacić abonament. Kto posiada dostęp do internetu może korzystać z bezpłatnych komunikatorów lub poczty elektronicznej. Na wszelkich formach łączności można zaoszczędzić, i to wiele – szacuję, że w skali roku 500 zł.

Wkrótce będziemy przygotowywać wyprawkę dla naszych dzieci. Handlowcy zacierają ręce, kiedy widzą, że schodzą im doskonale drogie towary wyprodukowane za granicą. Można kupić porównywalnej jakości wyroby polskich producentów i po znacznie niższej cenie. Możemy też rozważyć zakup części używanych podręczników. Przy dwójce dzieci koszt mogą być obniżone nawet o 300-500 zł. Dodatkową korzyścią będzie danie dobrego przykładu racjonalnego gospodarowania dzieciom, co dzisiaj wśród rodziców jest unikalnym zjawiskiem.

Jak widać wprowadzając wymienione tu sposoby oszczędzania można w skali roku zaoszczędzić kilkanaście tysięcy złotych, nic nie tracąc ze standardu życia. A może ta kwota wystarczyłaby na zapłatę rat kredytu, którego teraz nie możemy spłacić?

Kryzys ma taką zaletę, że zmusza do racjonalnego działania – kto go przetrwa godnie, wyjdzie umocniony. Jeżeli jednak nie będziemy postępować teraz racjonalnie, wówczas to kryzys zacznie zarządzać naszym życiem i windykator bankowy zapuka do naszych drzwi.