Wolna amerykanka na rynku finansowym

Jan Mazurek włącz . Opublikowano w Makroekonomia

Żyjemy w czasach absurdu, kiedy logika ekonomii ponosi klęskę. Wszelkie rozumne analizy tracą sens. Rynki finansowe trwają w chaosie. Jak mogło do tego dojść? Dlaczego organa nadzoru finansowego i ścigania ciągle zawodzą.

Coraz mniejszą wartość przedstawia uczciwa praca, oszczędność, zaangażowanie, lojalność. Od wielu już lat nie działają normalnie prawa wolnego rynku. Ceny wielu dóbr są ustalane przez spekulantów i niewiele mają z ich rzeczywistą wartością. Fundusze hedgingowe, przez nikogo nie nadzorowane, mogą w krótkim czasie przewrócić rynek dowolnego surowca. Płacą za to producenci, w ostatecznie - konsumenci, nie mający pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Wmawia się im więc legendy o kataklizmach pogodowych, przeludnieniu - więc muszą głodować.
Ogromne fale kapitału spekulacyjnego zmiatają dorobek życia milionów ludzi, niszczą ich teraźniejszość i przyszłość.
Tymczasem na górze niczym w kasynie toczy się ostra gra. Spekulanci będący poważnymi instytucjami finansowymi zarabiają na pszenicy, soji, kukurydzy, ropie, walutach, miedzi - nie ci, którzy w pocie czoła uprawiają pole, drążą w kopalniach, pracują w znoju w przedsiębiorstwach czy narażają życie na platformach wiertniczych.
Spekulant może postawić na szali niewielką stosunkowo kwotę aby kupić wirtualny tankowiec ropy, pełen spichlerz ryżu, miliony dolarów, których w rzeczywistości nie ma zamiaru posiadać ani możliwości finansowych aby je w całości kupić. To zaburza realny obraz podaży i popytu. Wmawia się studentom teorie, jak to instrumenty pochodne pomagają w ujawnianiu cen oraz stabilizują rynek. Tu warto przypomnieć sobie szczyt na ropie naftowej bliski 150 USD za baryłkę i porównać go do późniejszych notowań. Czy obecnie rentowność pozyskanie ropy jest ujemna, bo jej cena jest niższa niż 100 dolarów?
Dziś bank inwestycyjny może zniszczyć niejedną, średniej wielkości gospodarkę, puszczając w objęcia niedoli miliony niewinnych ludzi - i to zgodnie z regułąmi wolnego rynku. Przez rynek walutowy forex codziennie przelewają się ogromne ilości pieniędzy – równowartość 3,2 bln dolarów, z czego 90 proc. stanowią transakcje spekulacyjne. Kto się może oprzeć takiej fali?
Wystarczy najpierw napisać kilka dołujących prognoz a później dokonać operacji na walutach czy instrumentach pochodnych. Później spirala się nakręca sama, jak widzimy to na przykładzie opcji walutowych w naszym kraju. Oliwy do ognia dolewają rodzimi politycy, mający mgliste pojęcie o ekonomii, próbują tworzyć potworki prawne, które pogrążą nie tylko przedsiębiorców lecz również renomę kraju, jako państwa praworządnego. Ostatnia rodzima afera a firmą Amber Gold dowodzi, że zwykły człowiek jest bezbronny przed niegodziwością, bowiem nie może liczyć na utrzymywane z podatków państwo, w szczególności organa ścigania w postaci prokuratury.
Rządy nie mają pojęcia, co w obecnej sytuacji uczynić. Specjalnie utworzone organa nadzoru są bezradne i pozbawione narządzi obrony obywatela.
W okresie Wielkiej Depresji po krachu z 1929 r. wybitni ekonomiści tamtych czasów Joseph Schumpeter z Harvardu oraz Lionel Robbins z London School of Economics zaproponowali aby depresję pozostawić jej własnemu biegowi, czyli nic nie robić aby ją stłumić. Tylko w ten sposób z systemu mogą być wypłukane toksyny. Jedynie przejście przez problemy i ich zrozumienie może uzdrowić gospodarkę a także wyciągnąć wnioski na przyszłość. To pozwoli na rzeczywiste i trwałe ożywienie – uważali ekonomiści.
Wydaje się, że do ogólnoświatowego buntu nie wiele brakuje. Tylko w takich przypadkach zwycięża ekstrema, która może okazać się jeszcze gorsza, niż ci którzy teraz grają w globalnym kasynie.