Rzeczywista rzeczywistość

Jan Mazurek, Główny Analityk Investors włącz . Opublikowano w Makroekonomia

Zgodnie z przewidywaniami Ministerstwa Finansów oraz analityków grudniowa inflacja w Polsce wzrosła, odrobinę mniej od prognoz - do 3,5 proc.  To górna granica celu inflacyjnego.

Czy w kolejnych miesiącach tempo wzrostu cen zostanie zahamowane? MF uważa, że tak, a nawet znacząco zmniejszy się. Czy jest to realne wobec wzrostów cen nośników energii a także ostrego ataku zimy? Jej skutki poznamy dopiero na wiosnę.
Odnotowano też, przekraczający oczekiwania, wzrost  agregatu podaży pieniądza M3 za grudzień na poziomie 8,1 proc. r/r.
Wobec wzrostu płac na poziomie 3 proc. przy tym poziomie inflacji jesteśmy w ostatecznym rozliczeniu na minusie. Na domiar złego, wzrasta bezrobocie, w grudniu sięgnęło 11,9 proc., szacuje Minierstwo Pracy. Zaczynamy więc odczuwać skutki kryzysu.
Nie wszystkie wskaźniki pokazują na zdecydowaną poprawę sytuacji na świecie. Wiele z nich wprowadza w błąd, gdyż ich konstrukcja jest oparta na teoretycznych założeniach i były one tworzone przez teoretyków. Nawet wskaźnik dynamiki zmian PKB nie zawsze stanowi wiarygodną informację o sytuacji ekonomicznej w danym kraju. Na przykład przy silnej deprecjacji waluty i wynikającej z tego poprawie salda handlu zagranicznego można odnotować znakomity wzrost gospodarczy, nawet przy niskim poziomie konsumpcji czy skąpych nakładach inwestycyjnych. Czym będzie napędzany nasz PKB w tym kwartale, jeżeli złoty będzie w dalszym ciągu umacniać się i pogorszy się nam saldo wymiany handlowej z zagranicą?
Również inne wskaźniki, w szczególności te, oparte na subiektywnych odczuciach, nastrojach i prognozach ankietowanych przedstawicieli biznesu, czy opiniach konsumentów są obarczone dużym marginesem błędu, chociaż ich odczyty są publikowane  z dokładnością do ułamka punktu. Do podobnych wniosków można dojść czytając dane dotyczące stopy bezrobocia, gdzie nie uwzględnia się ludzi pracujących w „szarej strefie”.
Nie można jednak ignorować danych prezentowanych przez agendy rządowe, banki centralne lub inne podmioty.  Pełny obraz może dać jedynie analiza wielu danych z uwzględnieniem aktualnej sytuacji na wielu rynkach, należy zadać sobie pytanie czy dany odczyt jest realnym wynikiem, czy tylko jednorazowym ochyleniem. Najlepiej aby wskaźniki przedstawiały sytuację w gospodarce niezależnie od nastrojów rynkowych oraz były odporne na manipulacje czy spekulacje. Do wiarygodnych barometrów gospodarki można zaliczyć Baltic Dry Index (BDI), który od kilku miesięcy znajduje się w trendzie spadkowym. Stanowi on miarę stawek frachtowych na całym świecie. A te zależą od sytuacji gospodarczej - obecnej i tej z najbliższej przyszłości. Wartość BDI nie może być przedmiotem spekulacji ani manipulacji bowiem opiera się na rzeczywistych stawkach frachtowych, a te zależą od rzeczywistych zamówień na przewóz rzeczywistego towaru z jednego rzeczywistego do drugiego rzeczywistego miejsca na świecie.