Nowa bańka spekulacyjna

Jan Mazurek włącz . Opublikowano w Makroekonomia

Jeszcze świat finansów nie pozbierał się po pęknięciu bańki na rynku kredytów hipotecznych a rośnie kolejna. Aktywni inwestorzy chwytają każdą sposobność do zarobienia, a takich jest zawsze wiele. Pieniądze wycofane z rynków akcji powędrowały na rynek obligacji.

Ogromne możliwości zarobku dostrzeżono w Stanach Zjednoczonych, które są największą potęgą, lecz jednocześnie największym dłużnikiem świata. Spowodowało to wywindowanie cen obligacji rządowych tego kraju. W efekcie rentowność tych papierów spadła do poziomu 2-3 proc. Ta sytuacja nie ma żadnego uzasadnienia fundamentalnego.

Gro kapitału, jaki został zainwestowany w amerykańskie obligacje ma charakter spekulacyjny. Trudno byłoby znaleźć inwestora, który kupowałby papiery 30-letnie dłużne, których rentowność kształtuje się na poziomie 2%. Ci którzy inwestują obecnie chcą zarobić na zmianie ceny obligacji, a nie oprocentowaniu. Bańka spekulacyjna będzie rosła tak długo, dopóki nie opadnie optymizm nadziei związanych z Obamą.

Nowy prezydent Barack Obama nie przyczyni się do znaczącej poprawy sytuacji gospodarczej USA, gdyż jego polityka będzie polegać na łagodzeniu skutków kryzysu, w znaczącej mierze poprzez działania pomocowe i socjalne, a te kosztują. Ponadto już wkrótce musi zacząć pracować na rzecz przyszłej kampanii prezydenckiej. A najskuteczniejsze są działania populistyczne, które zazwyczaj szkodzą gospodarce. W efekcie będzie wzrastać deficyt budżetowy, a to uruchomi lawinę kolejnych problemów gospodarczych. Dług publiczny Stanów Zjednoczonych przekroczył 10,6 bln dolarów. Na mieszkańca przypada więc 35 tys. dolarów, siedem razy więcej, niż w Polsce. Udźwignięcie takiego ciężaru, pomimo wielkiej energii, jaką chce zaszczepić Amerykanom nowy prezydent stoi pod znakiem zapytania. A takich sytuacji rynki finansowe nie tolerują. Niepewność może przełożyć się na spadek apetytu na ryzyko wśród inwestorów i paniczną wyprzedaż amerykańskich obligacji.

W przypadku odwrotu, większość straci, jednak najwięcej ci, którzy zainwestowali na szczycie. W konsekwencji wywoła to gwałtowny wzrost stóp procentowych oraz inflacji. Podrożeją więc surowce w tym złoto.

Czy wśród inwestujących w amerykańskie obligacje nie zawiodła trzeźwa ocena sytuacji gospodarczej tego kraju? Fed nie ma już możliwości dla obniżek stóp procentowych. Od tego, co się wydarzy będzie zależeć los inwestorów, którzy kupowali dług Stanów. Stąd problem uderzy najpierw w tych, którzy posiadają największą ilość US-Treasuries, głównie Chiny. Później przeniesie się na cały świat, dopełniając dzieła zniszczenia z ubiegłego roku.